Wiele lat kochałam z myślą, że on też kocha mnie. Pomyliłam się. Ból, który poczułam gdy wypowiedział te słowa, niewyobrażalny. Zwykła historia miłosna o dziewczynie szalenie zakochanej w chłopaku. Dziwne prawda? Po dwóch latach bycia razem kończy się bo jego serce pokochało moją przyjaciółkę. Niestety nie skorzystał na tym, odrzuciła go tak jak on odrzucił mnie. Teraz on jest sam, na pewno niewyobrażalnie cierpi. Znam to uczucie, choć nie jest mi go żal. Jemu nie było mnie żal jak zostawił mnie w parku, samą na ławce z mokrymi od łez policzkami. Nie będę już nad nim płakać. Nie pozwolę aby jego osoba zabierała mi kolejne dni. Trzeba zapomnieć. Nie będzie to łatwe bo wspólne dwa lata to nie mało czasu. Mimo wszystko wiem, że jeszcze kiedyś sobie o mnie przy pomni. Tylko wtedy nie będę taka miła jak byłam za czasów. Zawsze po naszych kłótniach to ja wyciągałam pierwsza dłoń, mimo iż wina leżała po jego stronie. Zawsze miał jakieś pretensje o to, że spędzam czas z kumplami zamiast z kumpelami. Co mu do tego? Ja nie przyczepiałam się do niego za każdym razem gdy zobaczyłam go z koleżaneczkami, które latały za nim na każdej przerwie w szkole. Wybaczałam, tak głupia byłam ale to właśnie nazywa się miłość. Teraz wiem, że z jego strony to nie było to. Bo czy można przestać kochać od tak? Tak po prostu? Zawsze zostaje jakiś ślad.
Jego numer już wykasowany, nie będę się o nic prosić. Jeszcze wróci. Lecz teraz trzeba obrać nowy cel w życiu. Zapomnieć, o nim, o jego miłości, o chwilach, zapomnieć całe dwa lata swojego życia...